Agnieszka Swaczyna

adwokat

Robię to, co lubię. Zawód adwokata nie należy do łatwych, ale daje dużo satysfakcji zwłaszcza, gdy uda się pomóc, rozwiązać czyjś życiowy problem...
[Więcej >>>]

Zgłoś sprawę

PORWANIE RODZICIELSKIE – CO ROBIĆ?

Agnieszka Swaczyna10 października 2014Komentarze (0)

Od jakiegoś czasu piszę na blogu o porwaniach rodzicielskich i konwencji haskiej o cywilnych aspektów uprowadzenia dziecka za granicę sporządzona w Hadze w dniu 25. października 1980 r. ( w skrócie konwencja haska). Wpisy dotyczące tej tematyki można znaleźć tu.

Dzisiaj kilka sugestii, co można zrobić, jeżeli doszło do uprowadzenia rodzicielskiego?

  1. zgłoś się na Policję i złóż zawiadomienie o uprowadzeniu dziecka. Dobrze mieć zdjęcie dziecka– to pomoże w poszukiwaniach. Nie daj się zbyć.Jeżeli policjant odmawia przyjęcia zawiadomienia, bo wyjazd matki, czy ojca z dzieckiem za granicę nie jest przestępstwem (to prawda). Możesz się powołać na § 2 pkt 4c i 5 zarządzenia nr 124 Komendanta Głównego Policji z dnia 4 czerwca 2012r. Ważny jest też § 3 i § 5 pkt 5 zarządzenia. Jeżeli to nie pomoże, od razu złóż zawiadomienie na piśmie;
  2. złóż wniosekdo Ministerstwa Sprawiedliwości o zwrot dziecka– przydatne informacje i dokumenty znajdziesz tu;
  3. możesz poradzić się prawnika zajmującego się sprawami z konwencji haskiej (w niektórych krajach organy centralne prowadzą listę adwokatów specjalizujących się w konwencji haskiej – w Polsce nie ma takiej listy);
  4. skontaktuj się z Fundacją ITAKA: http://zaginieni.pl/porwanie-rodzicielskie – to jedyna pozarządowa organizacja zajmująca się porwaniami rodzicielskimi.
  5. możesz skontaktować się z biurem Rzecznika Praw Dziecka, albo zapoznać się z publikacją o porwaniach rodzicielskich (do sciągnięcia na samym dole podlinkowanej strony);
  6. możesz rozważyć skorzystanie z mediacji transgranicznej.

Piszę tu oczywiście o uprowadzeniach z Polski, ale w gruncie rzeczy zasady działania są takie same na całym świecie. Jeżeli ktoś ma pomysł, co jeszcze może zrobić rodzic poszukujący porwanego przez drugiego rodzica dziecka, zachęcam do uwag i sugestii.

PIERWSZA KONFERENCJA LEPCA W HADZE

Agnieszka Swaczyna18 maja 2014Komentarze (0)

Obiecałam napisać, gdzie ostatnio byłam. Jak zwykle po nieobecności, w pierwszej kolejności trzeba było odrobić zaległości w kancelarii :-). No, ale w końcu przyszedł czas na „zwierzenia”:-). Co to jest LEPCA?

Kilka pierwszych dni maja spędziłam w Hadze. Nie mogę dużo powiedzieć o tym mieście, bo nie miałam właściwie czasu na zwiedzanie. Całe dnie spędzałam w Pałacu Sprawiedliwości na wykładach i seminariach dotyczących prawnych aspektów rodzicielskiego uprowadzenia dziecka za granicę. I choć uwielbiam zwiedzać, to nie żałuję (może jeszcze zawitam do Hagi i wtedy nadrobię zaległości kulturalne).

LEPCA (Lawyers in Europe on Parental Child Abduction) to projekt Międzynarodowego Centrum Uprowadzeń Dzieci (Centrum IKO) powstały w celu zorganizowania konferencji prawników zajmujących się prawem rodzinnym, w celu ułatwienia kontaktów między prawnikami zajmującymi się właśnie prawnymi aspektami uprowadzeń rodzicielskich oraz wymiany doświadczeń zawodowych z różnych krajów. Wprawdzie z nazwy możemy wnosić, że chodzi o prawników europejskich, ale w konferencji uczestniczyli także koledzy i koleżanki z Peru, Meksyku, Brazylii, Japonii, czy Australii.

Poza tym, że nawiązałam bardzo sympatyczne znajomości, niezwykle skorzystałam z zajęć.

Statystyka

Z danych statystycznych na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że z konwencji haskiej z 1980 r., co roku przesyłane jest do Polski ok. 60 – 80 wniosków i mniej więcej tyle samo wniosków jest wysyłane za granicę. To niemało i w Europie plasuje to Polskę na 4 (wnioski otrzymane) i 5 (wnioski wysłane) miejscu (dane statystyczne za 2008 r..

W Polsce, niestety, nie mamy wyspecjalizowanych sądów* rozpatrujących sprawy o uprowadzenie dziecka. Nie chodzi mi o sąd rodzinny, ale – zajmujący się wyłącznie tego typu sprawami. Procedura sądowa wyznaczona konwencją jest specyficzna i czasem sądy nie stosują przepisów tak, jak należy. Jeżeli kogoś uraziłam, to przepraszam, ale takie sygnały docierają do mnie od najbardziej zainteresowanych osób.

O ile wiem (jeżeli się mylę, będę wdzięczna za zwrócenie mi uwagi) nie ma też osoby wyznaczonej centralnie – konsultanta – mogącej służyć radą sędziom, bądź prawnikom mającym problem ze stosowaniem konwencji.  W niektórych krajach są tego typu uregulowania.

Mediacje transgraniczne

Ostatnią kwestią, którą chcę przybliżyć, to mediacje transgraniczne. Mediacje w ogóle nie są w Polsce szczególnie popularne (a szkoda). O mediacjach transgranicznych chyba już w ogóle nikt nie słyszał. Jest to warta rozważenia alternatywa obok (nie zamiast) postępowania sądowego.

Konwencja haska dotycząca cywilnych aspektów uprowadzenia dziecka za granicę z dnia 25.10.1980 r. to temat, który na pewno nie jeden raz zagości jeszcze na blogu.

 

*to już stwierdzenie nieaktualne. Więcej informacji znajdziesz tu

Zdarza się, że rodzic podejmuje drastyczną decyzję wyjazdu z dzieckiem za granicę bez uzgodnienia tego z drugim rodzicem. Zwykle towarzyszy temu przekonanie, że przekroczenie granicy da poczucie bezpieczeństwa i „przewagę” nad drugim rodzicem.

Trzeba wyraźnie powiedzieć, że …

jest to poczucie złudne.

Takim sytuacjom ma przeciwdziałać konwencja dotycząca cywilnych aspektów uprowadzenia dziecka za granicę sporządzona w Hadze w dniu 25. października 1980 r. (zwana popularnie konwencją haską). Cele konwencja ma dwa:

  1. niezwłoczny powrót dziecka do państwa, z którego zostało bezprawnie wywiezione, lub
  2. zapewnienie prawa do opieki i odwiedzin określonych przez państwo – stronę konwencji.

O pomoc w sprowadzeniu dziecka z powrotem może się zwrócić KAŻDA osoba (także instytucja, czy organizacja) – nie muszą to być rodzice (choć tak dzieje się najczęściej). Należy dodać, że konwencja nie chroni dzieci powyżej 16 roku życia.

Podstawową zaletą (lub wadą, zależy z jakiego punktu widzenia to oceniać) postępowania jest SZYBKOŚĆ. Zasadniczo sąd powinien podjąć decyzję w ciągu sześciu tygodni (!!!).Jeżeli nie uda się osiągnąć takiego tempa, można żądać od sądu wyjaśnienia powodów zwłoki.

Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że jest widoczna różnica między szybkością postępowania z konwencji haskiej a „zwykłym”, co nie znaczy, że łatwo jest uzyskać zakończenie sprawy we wskazanym terminie. Pamiętam telefon osoby spoza Krakowa, której postępowanie z konwencji haskiej trwało ponad rok. I to – z punktu widzenia rodzica walczącego o powrót dziecka – jest dramat.

Przez ten czas dziecko najczęściej przystosowuje się do nowych warunków, otoczenia, szkoły, znajomych. To daje osobie bezprawnie wywożącej dziecko cudowną furtkę. Jeżeli „istnieje poważne ryzyko, że powrót dziecka naraziłby je na szkodę fizyczną lub psychiczną albo w jakikolwiek inny sposób postawiłby je w sytuacji nie do zniesienia” sąd nie musi orzec o powrocie dziecka.

To w praktyce najczęstsza broń wykorzystywana w tego rodzaju postępowaniach. Jednym słowem to, co odgrywa niezwykle ważną rolę w boju o zwrot, czy też zatrzymanie dziecka to czas.

W momencie, gdy trwa postępowanie o zwrot dziecka na podstawie konwencji haskiej sądy miejscowe nie mogą orzekać o władzy rodzicielskiej nad dzieckiem. Piszę o tym dlatego, że ta drogą wydaje się czasami nadzieją dla osób wywożących dziecko. Kolejny raz jest to nadzieja złudna. Co więcej, nawet jeżeli w jakiś sposób zostanie wydane orzeczenie dotyczące władzy rodzicielskiej przed orzeczeniem sądu na podstawie konwencji, to nie ma ono wpływu (poza przyczynami takiego orzeczenia) na decyzję sądu orzekającego o powrocie lub pozostawieniu w kraju uprowadzonego dziecka.

Warto dodać, że cel konwencji – powrót dziecka z miejsca wywozu jest osiągnięty nie tylko przez wydanie dziecka wnioskującemu powrót rodzicowi, ale także przez powrót z dzieckiem rodzica, który wywiózł dziecko.

UPROWADZENIE DZIECKA

Agnieszka Swaczyna02 września 2013Komentarze (0)

Opublikowanie artykułu w gazecie.pl zbiegło się z planowanym przeze mnie dzisiejszym wpisem.

Niestety zdarza się, że rodzic nie zważając na cokolwiek porywa dziecko za granicę. Co w takiej sytuacji może zrobić pokrzywdzony rodzic? Pozostaje mu jak najszybciej skorzystać z konwencji dotyczącej cywilnych aspektów uprowadzenia dziecka za granicę, sporządzonej w 1980 r. w Hadze i dlatego popularnie nazywanej konwencją haską. Ogólne informacje na temat konwencji można znaleźć tu. Na podlinkowanej stronie można też ściągnąć tekst konwencji i potrzebne dokumenty, nie będę więc dublowała tych informacji na blogu..

Istotną zasadą postępowania wszczętego na podstawi konwencji haskiej jest szybkość. Dziecko ma trafić tam, skąd zostało porwane w jak najkrótszym czasie. Warto pamiętać o tej zasadzie, gdyż ostatnio miałam okazję rozmawiać z panem, którego postępowanie trwało prawie rok., między innymi dlatego, że w trakcie postępowania sąd zaproponował stronom mediację.

Mój rozmówca nie miał świadomości (sąd o tym nie poinformował), że mediacja przedłuży postępowanie o parę miesięcy. O ile zasadniczo jestem zwolenniczką mediacji, to w tym postępowaniu nie jest to dobry pomysł. Trzeba wszystkimi siłami zmierzać do szybkiego końca. Im dłużej dziecko przebywa na terenie „obcego” dla siebie kraju, tym większe jest ryzyko przegrania sprawy. Jeżeli od uprowadzenia minął mniej niż rok sąd powinien orzec zwrot dziecka. Po tym okresie ta powinność także jest aktualna, ale jeżeli dziecko się przystosowało do nowego środowiska sąd może postanowić o pozostawieniu dziecka w kraju mimo bezprawności działania rodzica porywającego.

W trakcie tego postępowania sąd nie orzeka o władzy rodzicielskiej, a “jedynie” bada, czy zachodzą przesłanki do zastosowania konwencji i orzeczenia powrotu dziecka.

WYJAZD Z DZIECKIEM NA STAŁE ZA GRANICĘ

Agnieszka Swaczyna01 września 2013Komentarze (0)

Chcesz wyjechać z dzieckiem na stałe za granicę, ale nie masz szansy na zgodę byłego małżonka? Oboje macie władzę rodzicielską, albo jedno z was ma powierzoną władzę rodzicielską, a drugie – ograniczoną władzę rodzicielską. W takim razie wyjazd za granicę (na stałe) bez takiej zgody to realne ryzyko zastosowania konwencji haskiej (pisałam o tym tu). Co robić?

To nie jest sytuacja bez wyjścia.

W braku porozumienia rodziców w istotnych sprawach z życia dziecka (a do takich niewątpliwie należy miejsce zamieszkania dziecka) decyzję podejmuje sąd rodzinny. Oczywiście najpierw któreś z rodziców musi wystąpic z takim wnioskiem.

Czy sądy w ogóle udzielają zgody na wyjazd z dzieckiem na stałe do innego państwa? Tak.

Jak to się wyraził jednen z sędziów – to chleb powszedni. Oczywiście sędziowie rozstrzygają konkretny przypadek i rozważają argumenty obu stron, nie można więc być na 100% pewnym, że „z automatu” dostaniemy upragnioną zgodę. Swoje plany wyjazdu z dzieckiem trzeba należycie umotywować.

Jeżeli podejmiemy decyzję, że składamy wniosek, należy to zrobić odpowiednio wcześnie przed wyjazdem. Im lepiej przygotujemy wniosek, tym większa szansa, że sprawa zakończy się szybciej. Mimo wszystko trzeba liczyć kika miesięcy od złożenia wniosku do uprawomocnienia się postanowienia.